piątek, 18 maja 2012

RSS
    Naszym partnerem medialnym jest  
TWOJA STRONA:

Spór mieszkańca Oświęcimia z miejscową strażą miejską

Email Drukuj PDF
Share

Daniel Kułas, mieszkaniec Oświęcimia i lokalny przedsiębiorca twierdzi, że nie zrobił nic złego, a strażnicy miejscy potraktowali go jak bandytę. Piotr Ichniowski, komendant Straży Miejskiej w Oświęcimiu jest zdania, że wszystko odbyło się zgodnie z zapisami obowiązującego prawa.

Oświęcimianin opowiada historię, która przydarzyła się jemu i jego pracownikowi 9 marca tego roku na parkingu przy ulicy Szopena w Oświęcimiu, gdzie obowiązuje sprawa płatnego postoju.

- Przyjechaliśmy dwoma samochodami na parking przy ulicy Szopena. Poszliśmy do mojego biura po pieniądze, by móc kupić bilet parkingowy. Gdy wróciliśmy, patrol straży miejskiej był już przy samochodach. Tłumaczyliśmy, że chcieliśmy dokonać opłaty. Ponadto okazało się, że mój pracownik nie miał przy sobie polisy OC. Dwie godziny czekaliśmy na policję. Skończyło się na niczym, bo za brak dowodu wpłaty ubezpieczenia nie ukarała go ani policja, ani straż miejska - mówi Daniel Kułas.

11 minut różnicy

Na kwicie wystawionym przez strażników widniała godzina 12.55. Tymczasem samochody oby panów zarejestrował monitoring wizyjny na skrzyżowaniu ulic Dąbrowskiego i Nojego o godzinie 13.06. Nie jest więc możliwe, że strażnicy interweniowali w godzinie, którą wpisali na mandacie.

- Tego samego dnia poszliśmy do komendanta (Piotra Ichniowskiego - przyp. aut.). Sprawdził monitoring i zaczął nas prosić, żeby nie składać zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, czyli potwierdzenia nieprawdy. Użył słów, że on będzie miał przerąbane, ale my też. Poleje się krew. Obiecał, że wyciągnie konsekwencje. Zadzwonił na trzeci dzień i prosił, żeby się spotkać i wyciszyć sprawę - podaje swoją wersję mieszkaniec Oświęcimia.

- Ustaliłem, że strażnicy wpisując godzinę się pomylili. Prawdopodobnie popatrzyli na zegar w samochodzie, który był przestawiony. Wezwania wycofaliśmy, sporządzono notatkę służbową, pod którą podpisali się także obaj panowie. Nikt niczego nie ukrywał, nie fałszował. Byłbym niespełna rozumu, gdybym, jak mówi pan Kułas, ich szantażował. Po co? Gdyby sprawa trafiła do prokuratury, podalibyśmy tam naszą wersję wydarzeń - mówi Piotr Ichniowski. - A tak, przeprosiłem obu panów i wydawało mi się, że sprawa została zamknięta.

Zatrzymanie

Jednak nie dla Daniela Kułasa, który 30 czerwca przyjechał na ten sam parking. Wszedł do siedziby swojej firmy na kilka minut. Przyznaje, że nie uiścił opłaty za parkowanie w strefie płatnego postoju. Znów pojawili się strażnicy miejscy, jednak nie ci sami, co w marcu.

- Próbowałem się tłumaczyć, ale nie było gadki. Mówili do mnie na ty, choć nie jesteśmy kolegami. Kazali mi wylegitymować się. Powiedziałem, że przejadę z płatnego parkingu na ulicę miejsce przy mojej firmie, które akurat się zwolniło. Strażnik zagrodził mi drogę, ale udało mi się przeparkować samochód. Wróciłem do funkcjonariuszy - wspomina Kułas.

- Chciałem jakoś załagodzić sprawę, ale słyszałem tylko wezwanie do wylegitymowania się. Fakt, że odmówiłem, bo przecież nie zrobiłem nic złego. Wtedy strażnicy wykręcili mi ręce, rzucili na maskę i skuli ciasno kajdankami. Prowadzili mnie tak w biały dzień, jak jakiegoś bandytę. Mój pracownik nagrał fragment tego zdarzenia telefonem komórkowym - opowiada oświęcimianin.

- Krzyczałem, że mnie boli i, że dam im dokumenty, tylko żeby mnie rozkuli. Strażnicy jednak wsadzili mnie do radiowozu z rękami skutymi z tyłu i powieźli mnie do komendy policji. W drodze kierowca tak prowadził radiowóz, że wskutek nagłych manewrów „latałem” po samochodzie, odczuwając coraz mocniejszy ból - mówi Daniel Kułas.

Zarzuty

W komendzie przebadano mnie na zawartość alkoholu (wynik 0,00 promili - przyp. aut.) i przeszukano. Ponieważ skarżyłem się na ból rąk i barku, a ponadto robiło mi się duszno, radiowozem straży zawieziono mnie do szpitala. Tam strażnicy drwili, żeby poza barkiem zbadano mi także oczy. A to dlatego, że z bólu poleciały mi łzy - żali się Kułas.

Na zachowanie strażników przedsiębiorca złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu. Ta jednak odmówiła wszczęcia postępowania, uznając zachowanie strażników za zgodne z prawe, a zastosowanie środków przymusu bezpośredniego za zasadne.

Niedawno Daniela Kułasa wezwała policja. Przedstawiono mu zarzuty naruszenia nietykalności i znieważenia oraz potrącenia samochodem funkcjonariusza. Oświęcimian nie przyznaje się do winy. Sądzi, że zdarzenie z 30 czerwca było zemstą za 9 marca. Kułas złożył ponowne zawiadomienie, tym razem dotyczące poświadczenia nieprawdy przez strażników i tuszowanie sprawy przez komendanta w marcu.

- Skoro pan Kułas uznał, że strażnicy złamali prawo 9 marca, to dlaczego zgłosił to dopiero teraz, gdy usłyszał zarzuty? - pyta Piotr Ichniowski, komendant straży miejskiej.

- Musze się jakoś bronić, tym bardziej, że słowo strażnika w sądzie liczy się razy dwa - tłumaczy Daniel Kułas.

Zdaniem straży

Komendant Ichniowski nie był na miejscu zdarzeń ani z 9 marca, ani z 30 czerwca. Co do drugiego zdarzenia, podaje Faktom Oświęcim wersję strażników, zapisaną w notatce służbowej.

Z notatki wynika, że Daniel Kułas potrącił strażnika, który spisywał numer rejestracyjny samochodu. Zanim to zrobił, kilkakrotnie gazował, jakby miał nagle szybko ruszyć.

- Nie chciał się wylegitymować. Pytał z ironicznym uśmiechem: „A jak się wam nie wylegitymuję, to co”? Tłumaczenie nie przyniosło skutku, wobec czego Strażnicy zastosowali środki przymusu bezpośredniego w sposób niebudzący wątpliwości. Pan K. był agresywny. Gdy zakładano mu kajdanki, krzyczał: „Ludzie, filmujcie to, mam dowód, chcę się wylegitymować” - relacjonuje przebieg wydarzenia Piotr Ichniowski.

W notatce znalazł się tez zapis, jakoby Kułas miał powiedzieć do strażników: „Jedziemy do straży miejskiej, to mnie (komendant Ichniowski - przyp. aut.) zwolni i będziecie mieli za swoje”.

- Jawnie powoływał się na nieistniejące w rzeczywistości koneksje - podaje z notatki Ichniowski. - W komendzie policji nie chciał, by mu zdjęto kajdanki i krzyczał, żeby go strażnicy zbili na miejscu, pod kamerami. Ponieważ pojawiło się pomówienie pobicia, strażnicy pojechali z tym panem do szpitala. Tam również miał być arogancki i ironiczny.

- To wszystko bzdura. Nie potrąciłem strażnika, nie napadłem na niego, nie byłem agresywny. Może jakieś przekleństwa padły, ale na pewno nie pod adresem funkcjonariuszy - mówi Daniel Kułas.

Straż Miejska w Oświęcimiu złożyła do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu trzech przestępstw przez przedsiębiorcę.

- Sam sobie nie poradzę, bo jak już mówiłem, słowa funkcjonariuszy liczą się podwójnie. Muszę wziąć adwokata, by zmierzyć się z systemem.

Na zdjęciu: Daniel Kułas na parkingu przy ulicy Szopena. Fot. Paweł Wodniak
Share

Komentarze  

 
#1 2011-09-16 19:13
Panie Danielu, za 3 miesiące nie będzie komendanta i nie będzie sprawy. Trzymamy kciuki
Cytuj
 
 
#2 2011-09-16 19:28
Panie Danielu jest Pan żałosny w tym co mówi..jakby ktoś Pana nie znał to by w to wierzył..nawet zdjęcie Pan sobie przy samochodzie zrobił..cwaniak bo ma pieniądze i myśli,że może wszystko..a za parkomat nie płaci!śmiechu warte...
Cytuj
 
 
#3 2011-09-16 20:45
Z pewnością nie powinno być tak, że funkcjonariuszo m z urzędu przyznaje się rację. Zostały nam jeszcze w Polsce procedury i mentalność rodem z PRL-u. Na szczęście komendant niedługo opuści stanowisko.
Cytuj
 
 
#4 2011-09-16 21:27
Komendancie proszę już tą swoją fajkę palić w zaciszu swojego mieszkania! Straż miejska po co to komu?! Za tą kasę co na nich wydaje miasto można by założyć kilka kamer które poprawiły by bezpieczeństwo. Ciekawe czy jest jakaś osoba której kiedykolwiek pomogła oświęcimska straż miejska. Szkoda trochę Pana Pawła który teraz za ten artykuł zapewne kilka mandatów dostanie!
Cytuj
 
 
#5 2011-09-16 21:58
żalosne... taką furą jeździ a chwali sie że nie płaci za parking... żal mu 2zł? Skoro uczciwi ludzie płacą to dlaczego on nie musi? zresztą basia ma racje... dziwne ze tylko tacy ludzie maja problem ze strażą czy policją. kazdy normalny prosiłby o pouczenie albo ze spuszczona głową płacił mandat. Ale nie tacy "wielcy panowie" co sobie autem przedłużają :))
Cytuj
 
 
#6 2011-09-16 22:05
Ładne MITUWISI, trampki też niczego sobie. Przyznam że nie przepadamy za sobą na wzajem, ale w tej konkretnej sytuacji jestem w stanie przychylić się do wersji P. Kułasa. Samą instytucję jaką jest Straż Miejska powinni jednak rozwiązać, wraz z wygaśnięciem umowy o pracę P. Ichniowskiego. Proponuje Nam mieszkańcom dokumentować pracę Naszych "strażników" na każdym możliwym kroku. Zróbmy ciekawą galerię np.
Hot-dogi na Statoil
Kebab u turka
Kawa na BP
Patrol plantów nad Sołą o 11.00 ( słownie jedenasta przed południem )
Myślę że P. Daniel mógł by nawet przekazać jakąś nagrodę za najciekawsze foty.
Kto jest za???
Myślę że Admin tego komentarza nie puści, ale co mi tam. Napisać mogę

P.S
Panie Ichniowski, woreczki proszę przygotować na psie odchody. Fotki obiecuje.
Cytuj
 
 
#7 2011-09-16 22:33
zazdrość przez ludzi przemawia tutaj...
Cytuj
 
 
#8 2011-09-16 22:37
Weście cwaniak trafił na swojego .Wielki biznesmen to stać go na dobrego adwokata tylko nie za te marne 2 zł za parking co zaoszczędził.nawiasem mówiąc to pełniący Komisarz powinien pierwsze rozwiązać straż miejską bo oni nie wiedzą do czego zostali powołani .Zamiast pilnować porządku pilnują parkingów i zachowują się jak amerykańscy kowboje widocznie dużo oglądają filmów.
Cytuj
 
 
#9 2011-09-16 22:58
Faktycznie żalosne !! !! !!... żal mu 2zł?
Panie Danielu jest Pan smieszny w tym co mówi..zapomnial Pan, ze znamy Pana od "podstawowki " (SP 5)-kto nie zna to w to uwierzy !!! Rozmawialismy dzisiaj na ten temat ( i nie tylko)-ale byl ubaw.....
Cytuj
 
 
#10 2011-09-16 23:42
Nie lubię straży miejskiej ale bardziej mnie wkurzają takie cwaniaczki bez kultury którzy myslą że wszystko im wolno. Powinien sąd mu dopiepszyć niech zapiepsza przynajmniej przez rok na rzecz miasta I to nie zazdrość bo i o co
Cytuj
 

Dodaj komentarz

Za treść komentarzy wydawca nie ponosi odpowiedzialności.