piątek, 18 maja 2012

RSS
    Naszym partnerem medialnym jest  
TWOJA STRONA:

Pięćdziesiąt lat mija w Ekonomiku

Email Drukuj PDF
Share

O pierwszych dniach pracy, strachu przed wejściem do pokoju nauczycielskiego, licznymi niespodziankami w pracy z młodzieżą i koniecznością przetrwania niżu demograficznego z Bogusławą Bebak, dyrektorką oświęcimskiego Ekonomika, który obchodzi 50-lecie istnienia rozmawiają Alicja Haj i Anna Wichaj.

Kieruje Pani szkołą od czterech lat, wcześniej była Pani nauczycielem. Od ilu lat jest Pani związana z oświęcimskim Ekonomikiem?


- Pracę w Ekonomiku rozpoczęłam 1 września 1984 r. , rok po ukończeniu studiów (w tym czasie pracowałam w Szkole Podstawowej w Gromcu). Do pracy przyjmował mnie ówczesny dyrektor: Bernard Miś. Jemu zawdzięczam pierwsze doświadczenia w pracy z młodzieżą, ciepłe przyjęcie, którego potrzebuje każdy rozpoczynający pracę.

Dyrektor Miś nauczył mnie między innymi odpowiedzialności w pracy, rzetelności; był człowiekiem, do którego zawsze mogłam się zwrócić z prośbami o rady i pomoc. Rozpoczęcie pracy nie było jednak pierwszym spotkaniem z tą szkołą, bowiem jako studentka Akademii Ekonomicznej w Krakowie tutaj właśnie odbywałam miesięczną praktykę zawodową.

Jak wspomina Pani swoje początki w Ekonomiku?

Uczyłam przede wszystkim w zasadniczej szkole zawodowej w zawodzie sprzedawca. Otrzymałam od razu wychowawstwo w klasie drugiej. Pierwsze wejście do klasy, w której uczennice były niewiele młodsze ode mnie, wspominam jako wielki stres, ale szybko nawiązałam z nimi dobry kontakt. Był to wyjątkowy zespół, nie tylko dlatego, że pierwszy w mojej pracy zawodowej w tej szkole. Znajdowały sie w nim naprawdę silne osobowości, od których można się było sporo nauczyć. Pamiętam, że klasa miała bardzo wysoką średnią ocen; dziewczyny lubiły ze sobą przebywać.

Nie zapomnę również uroczystości, podczas której pracownik urzędu miasta wręczał im dowody osobiste. Ten wyjątkowy wieczór oznaczał dla nich symboliczne wkroczenie w dorosłość i był pełen atrakcji. Szczególne wspomnienia wiążą się dla mnie z pierwszym dniem pracy w Ekonomiku, nie weszłam wtedy, nie miałam odwagi, do pokoju nauczycielskiego, tylko czekałam na korytarzu. I tam dostrzegł mnie pan dyrektor Bernard Miś i pomógł przekroczyć próg tego pomieszczenia. Nauczyciele przyjęli mnie serdecznie, zaprosili do swojego grona. Każdego z nich wspominam bardzo ciepło i w tym miejscu pięknie dziękuję za wspólnie przepracowane lata.

W pierwszym roku pracy dyrekcja powierzyła mi opiekę nad szkolnym kołem PCK i w tym zakresie zadań moim przełożonym był pan dyrektor, wówczas wicedyrektor, Władysław Kwaśny. Już w roku następnym zaproponowano mi pełnienie roli opiekuna samorządu uczniowskiego i tak rozpoczęłam wieloletnią opiekę nad młodzieżą wspólnie z panią Barbarą Snażyk. Wówczas duże wsparcie otrzymywałam przede wszystkim od pani wicedyrektor Bronisławy Szewczyk.

Czy miała Pani swoją ulubioną klasę, o której nie może Pani zapomnieć?

- Każde wychowawstwo to niesłychana odpowiedzialność. Poznaje się zespół młodych ludzi, którzy przychodzą do szkoły ponadgimnazjalnej z własnym bagażem doświadczeń, z różnych środowisk, z określonymi, mniej lub bardziej, oczekiwaniami. Zespół klasowy tworzą też pośrednio rodzice, którzy wspierają nas, nauczycieli, w pracy wychowawczej.

W pracy z młodzieżą każdy dzień jest inny, przynosi niespodzianki. Wszystkie wspomnienia, które zostają, są najlepsze, a każda klasa okazuje się niepowtarzalna, wyjątkowa. Żadnej się nie zapomina. Uczniowie też pamiętają, o czym świadczą spotkania codzienne i te po latach, a także przysyłane życzenia świąteczne.

Jak zmienił się Ekonomik od czasów, gdy Pani zaczynała tutaj pracę?

- W ciągu 27 lat mojej pracy ukończyło szkołę kilka tysięcy absolwentów. Powstały nowe kierunki kształcenia. Jedne z nich istnieją do dzisiaj, na przykład technik ekonomista, technik hotelarstwa, ale na skutek zmian na rynku pracy nie kształcimy już w takich zawodach jak np. technik handlowiec. W pewnym okresie szkoła liczyła prawie 1400 uczniów (obecnie około 620), a liczba osób w klasach zdecydowanie przekraczała 30.

Z grona nauczycieli, którzy pracowali, gdy ja rozpoczęłam pracę, pozostało niewielu, ale większość utrzymuje z nami kontakt i zawsze jest mile widziana. Ponad dwadzieścia lat temu symbolem nowoczesności była maszyna do fakturowania w jednej z sal dydaktycznych, dziś posiadamy trzy pracownie komputerowe, tablice interaktywne, nowoczesny sprzęt gastronomiczny.

Przeprowadzane remonty i modernizacje zmieniają wygląd szkoły oraz standard pracy i nauki. Wydaje mi się jednak, że nie zmieniła się atmosfera panująca w szkole, zwłaszcza wśród grona pedagogicznego. Życzliwość, sympatia, zrozumienie, tego podobno zazdroszczą nam pracownicy innych szkół.

W jakich okolicznościach została Pani dyrektorem szkoły?

- W roku 2007 organ prowadzący szkołę ogłosił konkurs na dyrektora szkoły. Ówczesny dyrektor, pan Władysław Kwaśny, podjął decyzję o przejściu na emeryturę. Ponieważ kilka lat wcześniej ukończyłam kurs z zakresu zarządzania oświatą, postanowiłam stanąć do tego konkursu. Miałam określone pomysły i chciałam je zrealizować w szkole, którą bardzo dobrze znałam. Duże wsparcie ze strony grona pedagogicznego w znacznym stopniu wpłynęło na podjęcie tej decyzji.

Jak układa się Pani współpraca z gronem pedagogicznym?

- To bardzo trudne pytanie. Myślę, że powinni na nie odpowiedzieć moi współpracownicy. Mogę jednak stwierdzić, że grono pedagogiczne tworzą kompetentne, lubiące się osoby, które starają się realizować zadania stojące przed szkołą. Wiem, że mogę polegać na ich doświadczeniu, umiejętnościach. Wspierają mnie przy realizacji różnych projektów i sami przychodzą z propozycjami nowych rozwiązań, pomysłów.

Co uważa Pani za swój sukces?

- Moje sukcesy to też sukcesy szkoły. Wśród istotnych wymienię zdobywanie pieniędzy na nowoczesny sprzęt dydaktyczny. Wcześniej jako nauczyciel pozyskałam, wspierana przez ówczesnego dyrektora oraz grupę koleżanek i kolegów, finanse na sprzęt multimedialny w ramach projektu PHARE. Ponadto, dzięki wsparciu organu prowadzącego, w czasie ostatnich czterech lat udało się przeprowadzić wiele remontów, na przykład sali gimnastycznej, pomieszczeń sanitarnych, sal dydaktycznych, a także wyposażyć klasopracownie w nowoczesny sprzęt dydaktyczny, zarówno do przedmiotów ogólnokształcących, jak i zawodowych.

Do sukcesów szkoły można również zaliczyć realizację wielu projektów, chociażby Comenius „Wykorzystanie aromatycznych ziół i przypraw w tradycyjnych przepisach”, dzięki któremu uczniowie mieli okazję zwiedzić Rumunię, Cypr i Turcję, poznać kuchnie siedmiu państw uczestniczących w projekcie, zdobyć nowe umiejętności i kompetencje. Sukcesy uczniów i nauczycieli to wysokie miejsca w konkursach, olimpiadach oraz turniejach przedmiotowych i zawodowych, w tym na szczeblu centralnym. O tym, co dzieje się w szkole, o naszych sukcesach i nowych projektach można czytać na bieżąco, odwiedzając stronę internetową szkoły: www.pz4seg.pl.

Czym specyficznym charakteryzuje się Ekonomik?

- Nasza szkoła jest szkołą z 50-letnimi tradycjami. Wiele zawodów w aktualnej ofercie ma tyle samo lat co ona - sprzedawca, technik żywienia - ale staramy się też nadążać za potrzebami rynku i tak np. najnowszym kierunkiem kształcenia jest technik obsługi turystycznej. Na pewno jesteśmy szkołą, w której zdecydowanie przeważają uczennice, co wynika z kierunków kształcenia.     W powiecie oświęcimskim tylko u nas można zdobyć takie zawody jak: technik hotelarstwa, technik obsługi turystycznej czy technik usług fryzjerskich. W szkole panuje atmosfera życzliwości. Z jednej strony uczymy zawodu i przygotowujemy młodzież do zaistnienia na rynku pracy, z drugiej dajemy podstawy do dalszego kształcenia; każdy uczeń technikum po zdaniu matury może podjąć studia. Absolwenci naszej szkoły zatrudnieni są w wielu firmach i instytucjach w Oświęcimiu i poza nim, prowadzą z sukcesami własną działalność gospodarczą.

Czego można życzyć Pani Dyrektor z okazji jubileuszu?

- Byłyby to życzenia nie dla mnie, ale zbiorowości szkolnej. Na pewno następnych 50 lat i życzliwości otoczenia oraz zmian, które będą powodowały, że szkoła przetrwa trudny obecnie okres ze względu na niż demograficzny.

Na zdjęciu: Bogusława Bebak z absolwentkami IV klasy technikum żywienia i gospodarstwa domowego. Fot. Ekonomik

Share

Dodaj komentarz

Za treść komentarzy wydawca nie ponosi odpowiedzialności.