piątek, 18 maja 2012

RSS
    Naszym partnerem medialnym jest  
TWOJA STRONA:

Gdyby głupota mogła unosić, latałaby pani po pokoju jak gołębica

Email Drukuj PDF
Share

Przyjaciel wychodził z oświęcimskiego szpitala. Akurat w sobotę. Na drzwiach oddziałowego sekretariatu jak byk napisane, że jak ktoś chce zwolnienie lekarskie, to ma przyjść po obchodzie lekarskim, z danymi pracodawcy. Problem w tym, że w soboty sekretariat jest nieczynny.

Tymczasem lekarz zdecydował o wypisie właśnie w sobotę. Jako, że poziom mojego malkontenctwa, niekoniecznie zawodowego, a i licznych złośliwości osiągnął w ostatnich dniach apogeum, bardzo się ucieszyłem, że mogę odkupić winy dobrym uczynkiem i wspomnianego przyjaciela ze szpitala odebrać.

Na miejscu okazało się, że pacjent po upomnieniu się o zwolnienie, został zrypany przez pielęgniarkę, która pouczyła go, żeby czytał, co stoi napisane na drzwiach sekretariatu. Przyjaciel czytaty i pisaty jest jak najbardziej. Jednakże nie posiadł umiejętności otwierania zamkniętych drzwi, do których nie posiada klucza. Ponadto nawet gdyby udało mu się sforsować drzwi sekretariatu oddziałowego, to z całą pewnością stwierdziłby, że tam nikogo, kto mógłby mu wypisać druczek po prostu nie ma.

To, co dla nas było jasne i przejrzyste, już dla przedstawicielki średniego personelu medycznego takie oczywiste nie było. Pretensji jednak o to mieć nie można, bo nigdzie nie jest napisane, że kwalifikacje muszą iść w parze z inteligencją.

Padło nieśmiałe pytanie, do owej wspomnianej pielęgniarki, czy po zwolnienie nie dałoby się przyjść w poniedziałek. Kobiecina strzeliła wykład, że z data wsteczną nikt go nie wystawi, że trzeba czekać na lekarza dyżurnego, który zwolnienie wypisze zaraz po tym, jak wróci z bloku operacyjnego, bo akurat operuje.

No więc wyczekaliśmy się dwie godzinki, by od lekarza przyjaciel usłyszał, że skoro wychodzi ze szpitala w dzień wolny, to oczywiste, że po druk ZLA musi się zgłosić w pierwszy dzień roboczy.

Ponieważ rzecz działa się w szpitalu, pointa też powinna być szpitalna. Doktor Strosmajer w „Szpitalu na peryferiach” mówi do pielęgniarki Hunkovej: „Gdyby głupota mogła unosić, to latała by pani po pokoju, jak gołębica”. Nic dodać, nic ująć.



Share

Komentarze  

 
#1 2011-11-20 17:08
Paweł pisząc taki felieton pokazujesz jakim jesteś głupim dziennikarzem.
Cytuj
 
 
#2 2011-11-20 20:05
Cytuję Rafał:
Paweł pisząc taki felieton pokazujesz jakim jesteś głupim dziennikarzem.

Głupi, bo reaguje na głupotę i ignorancję? Żenujący komentarz Rafale
Cytuj
 
 
#3 2011-11-20 23:40
Rafał - a co, musiałeś przerwać operację czy nikt Ci nie pokazał jak się wypełnia druczki?
Cytuj
 
 
#4 2011-11-21 00:03
Pawle piętnuj takie prymitywne zachowania. Mój ojciec pwoielając zapewne klasyka powiedział mi przed laty,że "największą zbrodnią jest ludzka głupota".
Cytuj
 
 
#5 2011-11-21 13:17
Rafał, każdy sądzi drugiego w/g siebie samego. Nic dodać, a słowo dziennikarzem ując. I postawić wykrzyknik.
Cytuj
 
 
#6 2011-11-21 13:28
Gdzie te gołębice jeszcze się uchowały w dobie bezrobocia???
To ignorancja pomnożona przez niekompetencję i dodana do bardzo zlej woli. Bo chyba nie po raz pierwszy pacjent wychodzi ze szpitala w sobotę. Procedury w całym szpitalu na pewno są takie same i arogancka cimcia powinna je mieć w jednym paluszku. Łącznie z tym, że sobotni pacjent spokojnie może się zgłosić po odbiór zwolnienia w poniedziałek.
I to dzięki dwóm szansom:
1. Lekarz może na druku wpisać sobotnią datę wypisując w pierwszej kolejności zwolnienia z soboty, a potem niedzielne i poniedziałkowe.
2. Lekarz ma prawo wystawienia zwolnienia na 2 lub 3 dni wstecz!!!!
Pani oddziałowo, wiem, że o orlice trudno, ale może te gołębice nie muszą latać tak wysoko?
Cytuj
 
 
#7 2011-11-26 11:23
niestety pielęgniarki nadal uważają, że pozjadały wszystkie rozumy....
Cytuj
 

Dodaj komentarz

Za treść komentarzy wydawca nie ponosi odpowiedzialności.