Powiatowy Zespół Szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych w Oświęcimiu obchodził jubileusz 50-lecia. Pisaliśmy już o tym wydarzeniu. Podsumowanie obchodów przygotowali Faktom Oświęcim nauczyciele Ekonoma.
Przy tablicy pamiątkowej na cmentarzu parafialnym spotkali się uczniowie, rodzice, obecni i byli pracownicy szkoły oraz przedstawiciele Starostwa Powiatowego w Oświęcimiu. W przemówieniach wygłoszonych przez Bogusławę Bebak, dyrektorkę PZ nr 4 i księdza prałata Krzysztofa Strauba, dziekana oświęcimskiego wzruszały słowa podkreślające szacunek dla tych, którzy odeszli oraz ich zasługi na rzecz szkoły. Motywem przewodnim wystąpień stały się słowa Wisławy Szymborskiej: „Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci”.
Przy tablicy na cmentarzu uczczono 22 zmarłych pracowników placówki, w tym pięciu dyrektorów: Jana Ślęzaka, Stefana Chowańca, Aleksandra Krzysika, Bernarda Misia i Kazimierza Kłosowskiego.
W kościele pod wezwaniem św. Józefa Robotnika odbyła się uroczysta msza, którą odprawili księża zaprzyjaźnieni ze szkołą, pracujący w niej w różnych dekadach na przestrzeni pięćdziesięciolecia, m.in. Jan Głód ,Wojciech Zyzak i Zygmunt Mizia.
W Oświęcimskim Centrum Kultury odbyła się uroczysta akademia. Po przemówieniach oraz wręczeniu kwiatów i listów gratulacyjnych rozpoczęła się część artystyczna stanowiąca sentymentalny powrót do minionych dziesięcioleci, począwszy od roku 1961. Mottem spektaklu stały się słowa Agnieszki Osieckiej: „Niech żyje bal”, a atmosfera żartu i zabawy towarzyszyła uczestnikom i widzom do ostatniej sceny przedstawienia. Autor scenariusza, polonista Jarosław Górnicki, wykorzystał m.in. formę bajki, posłużył się także satyrą, pantomimą i ironią.
Pełniąca funkcję narratorów trójka maturzystów - nieudaczników przenosiła widzów w kolejne dekady minionego pięćdziesięciolecia, w czasie których zniewolenie umysłów przełamywały protesty i bunty, a szkoła i ciało pedagogiczne ulegały ciągłym zmianom. Komentarze do poszczególnych lat stanowiły słowa piosenek w wykonaniu zespołu składającego się z absolwentów i aktualnych uczniów szkoły. Najzabawniejsze momenty związane były z pojawieniem się na scenie groteskowych postaci rodem z horrorów, thrillerów i popularnych filmów akcji, które uosabiały szacownych członków komisji egzaminacyjnej. Największe salwy śmiechu wywołała błąkająca się wśród kabli, krzeseł i mikrofonów postać bez głowy, dzielnie szukająca wyjścia ze sceny, zapomniana przez innych w sytuacji dynamicznej zmiany scenografii. W tym dniu w Oświęcimskim Centrum Kultury powiało awangardą i Gombrowiczem, i choć nie zabrakło momentów nostalgicznego wzruszenia, spektakl utrzymany był w humorystycznej konwencji z uniwersalnym przesłaniem G. Boccaccia: „Ze świata tego każdy ma tyle, ile sam sobie weźmie”.
Dalsza część uroczystości odbyła się w budynku Powiatowego Zespołu nr 4. W pięknie udekorowanej sali gimnastycznej na zaproszone osoby czekały przekąski oraz słodki poczęstunek. Właściwa dla tak ważnej uroczystości oprawa była możliwa dzięki hojności i zaangażowaniu szerokiego grona sponsorów, którym gospodarze w tym miejscu składają szczególne podziękowania i wyrażają swoją wdzięczność. Goście otrzymali okolicznościowe upominki i mieli okazję zwiedzić szkołę, obejrzeć okolicznościowe wystawy, wpisać się do kroniki, a przede wszystkim wrócić do wspomnień w gronie dawnych znajomych. Spotkania trwały do późnych godzin wieczornych: słychać było gwar, salwy śmiechu, czasami zapadała cisza, gdy bohaterami opowieści stawały się osoby, które od nas odeszły.
Czas obchodów był dniami pełnymi wyjątkowych wrażeń. Pokazał, że Ekonomik w ciągu 50 lat w szczególny sposób zapisał się w historii miasta, a jego pracownicy i absolwenci traktują szkołę jak dzieło, które „każe wrócić do początku, wciąż zaczynać od nowa”.
Poniżej zamieszczamy rozmowę z Władysławem Kwaśnym, byłym dyrektorem PZ nr , przeprowadzoną przez Alicję Haj i Annę Wichaj:
Jak długo był Pan związany z PZ 4?
- Pracę w Technikum Ekonomicznym i Zasadniczej Szkole Handlowej w Oświęcimiu rozpocząłem 15 sierpnia 1965 roku. Trzeba tu zaznaczyć, że nazwę Powiatowy Zespół nr 4 Szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych w Oświęcimiu placówka, w której pracowałem, otrzymała w roku 1998. Zostałem zatrudniony jako nauczyciel matematyki i arytmetyki gospodarczej. Od 1979 roku byłem wicedyrektorem, a od 1997 roku. dyrektorem szkoły. W roku 2007 przeszedłem na emeryturę. Jeszcze przez rok pracowałem w niepełnym wymiarze godzin. Tak więc z tą szkołą byłem związany przez 43 lata.
Jak wspomina Pan początki swojej pracy w szkole?
- Zostałem zatrudniony przez dyrektora Stefana Chowańca, spotkałem się z bardzo serdeczną, ciepłą i życzliwą atmosferą panującą w szkole, w tym czasie szkoła nie miała własnego budynku, uczyliśmy w godzinach popołudniowych w budynku Szkoły Podstawowej nr 3. Przy ulicy Obozowej 39 w Oświęcimiu powstawał nowy budynek. Do tej szkoły przeprowadziliśmy się w październiku 1966 roku. Tak więc początki były trudne. Ale towarzyszył nam wielki entuzjazm, cieszyliśmy się, że powstaje nowa placówka. Poświęcaliśmy wiele czasu na urządzenie pracowni i klaso-pracowni, na organizację i doskonalenie swojej pracy.
W jakich okolicznościach został Pan dyrektorem?
- We wrześniu 1997 roku powierzono mi pełnienie obowiązków dyrektora szkoły w związku z chorobą, a następnie następnie śmiercią dyrektora Kazimierza Kłosowskiego. Do konkursu ogłoszonego przez kuratorium w Bielsku-Białej przystąpiłem jako jedyny kandydat. Wygrałem konkurs i w ten sposób rozpoczęła się moja pierwsza pięcioletnia kadencja dyrektora szkoły.
Do jakich momentów swojej pracy chętnie Pan wraca we wspomnieniach?
- Było wiele takich momentów. Można do nich zaliczyć awans na wicedyrektora w 1979r. i awans na stanowisko dyrektora szkoły w 1997 roku. Wielką satysfakcję sprawiły mi możliwości rozwoju szkoły poprzez m.in. utworzenie technikum hotelarskiego jako kolejnej szkoły w zespole Szkół i w dalszej kolejności technikum fryzjerskiego. W ten sposób została znacznie poszerzona oferta edukacyjna dla uczniów w szkole, wielu nauczycieli miało pracę. Mile wspominam pracę z młodzieżą, zarówno jako nauczyciela matematyki, jak i wychowawcy klasy, a także opiekuna wycieczek, obozów wędrownych i hufców pracy. Za ważną i dającą dużą satysfakcję uważam działalność na rzecz wymiany młodzieży ze szkołą niemiecką w Dachau, ze szkołą czeską w Frydku-Mistku, ze szkołami francuskimi i włoskimi. Bardzo cieszyłem się z możliwości utworzenia w szkole kilku pracowni komputerowych, szkolnego centrum informacyjnego, lepszego wyposażenia pracowni w środki dydaktyczne.
Co uważa Pan za sukces, a co za porażkę w swojej pracy zawodowej?
- Za sukces uważam dobre przygotowanie absolwentów szkoły do podejmowania dalszej nauki na wyższych uczelniach i wykonywania pracy zawodowej. Placówka była wysoko oceniana w środowisku. Bardzo dobrze układała się współpraca z innymi szkołami powiatu oświęcimskiego, Międzynarodowym Domem Spotkań Młodzieży, Oświęcimskim Centrum Kultury, Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu, Jednostką Wojskową i innymi instytucjami. Bardzo wysoko oceniana była praca nauczycieli, co wyrażało się m. innymi dużą ilością odznaczeń, medali i nagród. Myślę, że moim dużym sukcesem jako dyrektora było stworzenie bardzo dobrej atmosfery panującej w szkole i w zespole. Koleżeńskość, wzajemna pomoc, życzliwość i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Niepowodzenia wiązały się przede wszystkim z brakiem pieniędzy Nie wszystkie remonty mogły być realizowane zgodnie z planem właśnie z powodu braku środków. Dlatego też nie zawsze udawało się zakupić potrzebne pomoce dydaktyczne.
Co chciałby Pan przekazać uczniom i nauczycielom w roku jubileuszu 50-lecia?
- Życzenia dla uczniów to oczywiście życzenia uzyskiwania możliwie najlepszych ocen, stuprocentowej promocji do następnych klas, zdanych egzaminów maturalnych i zawodowych, sukcesów w konkursach, olimpiadach i zawodach sportowych, dużo fajnych imprez w szkole i poza szkołą. Szkole życzę kolejnych 50 lat istnienia, dalszego rozwoju, sukcesów dydaktycznych i wychowawczych. Nauczycielom i wszystkim pracownikom pełnej satysfakcji z wykonywanych obowiązków, zdolnych i pracowitych uczniów, osiągnięć w konkursach, olimpiadach i zawodach. W życiu osobistym życzę spełnienia marzeń i realizacji wszystkich życiowych planów.
Czym wypełnione jest obecnie życie dyrektora emeryta?
- Życie emeryta wypełnione jest obowiązkami, do których należy opieka nad wnukami, prace domowe, pielęgnacja ogrodu itp. Są też przyjemności - wycieczki, wyjazdy do teatru, opery, na koncerty, wystawy, uczestniczę również w pracach sekcji emerytów Związku Nauczycielstwa Polskiego. Od czasu do czasu spotykam się również z absolwentami
Na zdjęciu Władysław Kwaśny, wieloletni pracownik Ekonoma, dyrektorujący szkole przez dekadę. Fot Organizator
Share





